Maskotka, która dała marce puls. Ze śmiałego znaku „DO" wyrosła postać — DOer: przyjazny głos komunikacji wewnętrznej Expondo. Na tyle żywy, żeby ludzie się uśmiechali, na tyle ostry, żeby pasował do firmy pełnej prawdziwych fachowców.
A mascot that gave the brand a pulse. From Expondo's bold "DO" mark grew a character — the DOer: a friendly voice for internal communication. Playful enough to make people smile, sharp enough to fit a company built around real-world professionals.
Expondo miało mocną markę i jasną misję, ale w środku firmy czegoś brakowało: głosu, który brzmi osobiście. Ludzie byli otoczeni narzędziami, maszynami i wiedzą — a komunikacja wewnętrzna była płaska. Potrzebowali postaci, która wciągnie energię marki w codzienność.
Expondo had a strong brand and a clear mission, but inside the company something was missing: a voice that felt personal. People were surrounded by tools, machines, and expertise — yet internal communication was flat. They needed a character that could pull the brand's energy into everyday life.
Celem nie było „dodanie maskotki". Chodziło o danie marce pulsu. Chciałem postaci, która potrafi wyjaśnić, dopingować, przypomnieć albo uprościć — bez popadania w infantylizm i bez zgrzytu z marką. Na tyle figlarnej, żeby ludzie się uśmiechali, ale na tyle ostrej, żeby reprezentowała firmę zbudowaną wokół prawdziwych fachowców.
The goal wasn't to "add a mascot." It was to give the brand a pulse. I wanted a character that could explain, cheer, remind, or simplify — without feeling childish or off-brand. Playful enough to make people smile, but sharp enough to represent a company built around real-world professionals.
Punktem wyjścia był śmiały znak „DO" Expondo. Wziąłem ten kształt i rozciągnąłem go w osobowość — DOera. Od szorstkich szkiców ołówkiem po finalną animację kształtowałem, jak się rusza, reaguje i wyraża. Paleta została jasna i energetyczna, ale osadzona w języku wizualnym firmy. Żadnych gadżetów, żadnego waty. Po prostu postać, która czuje się jak u siebie obok poważnych narzędzi i poważnej roboty.
The starting point was Expondo's bold "DO" mark. I took that shape and stretched it into a personality — the DOer. From rough pencil sketches to final animation, I shaped how it moved, reacted, and expressed itself. The palette stayed bright and energetic, but grounded in the company's visual language. No gimmicks, no fluff. Just a character that felt at home next to serious tools and serious work.
DOer stał się czymś więcej niż elementem designu. Stał się rozpoznawalną obecnością wewnątrz firmy — przyjaznym głosem ogłoszeń, onboardingu, aktualizacji, prezentacji. Sprawił, że komunikacja zrobiła się jaśniejsza i bardziej ludzka, i dał marce wspólny punkt odniesienia, z którym ludzie naprawdę chcieli wchodzić w interakcję.
The DOer turned into more than a design asset. It became a recognizable presence inside the company — a friendly voice for announcements, onboarding, updates, presentations. It made communication clearer and more human, and gave the brand a shared reference point people actually enjoyed engaging with.